Panasonic TX-P46G10 (plazma) kontra Samsung UE46B7000 (LCD)
Nowoczesne elcedeki mają coraz więcej atutów, ale plazma nie oddaje pola, szczególnie w zakresie dużych przekątnych. Skonfrontowaliśmy dwie nowości od liderów obu technologii

Panasonic TX-P46G10
www.panasonic.pl
Cena: w sklepach od ok. 5000 zł

Samsung UE46B7000 (LCD LED)
www.samsung.pl
Cena: w sklepach od ok. 7000 zł
Telewizory, które wybraliśmy do niniejszego porównania, stanowią idealną reprezentację obecnego stanu obu technologii wyświetlania obrazu. Seria 7000 to oczko w głowie Samsunga – lidera segmentu telewizorów LCD, zaś plazmy NeoPDP w najbliższych miesiącach będą zapewne najpopularniejszymi ekranami PDP. Warto zwrócić uwagę, że tylko Panasonic produkuje plazmy Full HD o przekątnych poniżej 50 cali. Zważywszy na gabaryty konkurenta, wybór ekranu tej firmy był więc oczywisty. O zaletach i wadach obu technologii pisaliśmy już wielokrotnie. Jednak każde półrocze przynosi nowości, co do których istnieje podejrzenie, że mogą naruszyć obowiązujący stan wiedzy w temacie. Czy tak będzie tym razem? Przekonajmy się.
Specyfikacje
Wpierw omówimy to, na co większość kupujących zwraca uwagę w pierwszej kolejności – wyposażenie i funkcjonalność. Różnic pomiędzy obydwoma ekranami jest co niemiara. I trzeba to powiedzieć jasno: niemal w każdej dyscyplinie Samsung gromi konkurenta. Jest niebywale cienki (29,9 mm – zasługa zastosowania podświetlenia krawędziowego z diod LED), atrakcyjniejszy z wyglądu oraz zadziwiająco lekki (niecałe 18 kg!). Panasonic jest znacznie masywniejszy (trzy razy grubszy, o 60% cięższy). Również w dziedzinie wyposażenia wypada przy koreańczyku blado. Nie będę wymieniał wszystkich gadżetów, jakimi nafaszerowano Samsunga, bo rzeczy w stylu przepisów kucharskich czy piosenek dla dzieci (wgranych do wewnętrznej pamięci) można sobie podarować. Jednak funkcja DLNA, a więc dostęp do zasobów multimedialnych komputera (muzyki, zdjęć, filmów) za pośrednictwem sieci lokalnej, czy dwa porty USB to już dość silne atuty. Jeden z nich można zająć adapterem Wi-Fi, co jest kolejną atrakcją. Obsługa multimediów jest bardzo sprawna, dopóki nie przyjdzie nam do głowy podłączanie przenośnego dysku twardego i dodatkowo czytnika kart pamięci. Wówczas w menu funkcji Wiselink pojawia się istny galimatias – nie wiadomo, które oznaczenie odpowiada któremu nośnikowi. Prócz tych wodotrysków jest jeszcze Internet@TV, czyli dostęp do tzw. widgetów internetowych. Są wśród nich Flickr (album zdjęć), Yahoo Weather (prognoza pogody), notowania giełdowe i inne.
Zamiast portu USB Panasonic promuje czytnik kart pamięci SD, który jest jednak znacznie mniej uniwersalny niż obowiązujący standard. Tym bardziej że paleta odtwarzanych plików jest znacznie uboższa niż w UE46B7000. Czytane są tylko pliki MP3 i JPEG. Oba telewizory wyposażono w dekodery MPEG-4 dla telewizji naziemnej i kablowej. Brawo.
Panasonic ma jednak dwie bardzo ważne zalety, którymi przyćmiewa gadżety Samsunga. Szyba panelu wytrzyma rzut pilotem lub inne podobne urazy. Druga, chyba jeszcze istotniejsza sprawa to dźwięk. W Panasonicu jest całkiem przyzwoity. W Samsungu – nie do przyjęcia. Niskich tonów nie ma w ogóle, a barwa głosów jest silnie zniekształcona. Na dobrą sprawę głośniki w B7000 kwalifikują się do natychmiastowego wyciszenia. Fonię zdecydowanie warto wyprowadzić parą cinchów do wzmacniacza i kolumn.
Zużycie energii
Wiele emocji i nieporozumień wywołuje obecnymi czasy zagadnienie zużycia energii elektrycznej. Samsung podaje, że dzięki LED-om obniżono je o 1/3. Panasonic także się chwali większą wydajnością energetyczną paneli NeoPDP. To, że elcedek bierze mniej prądu od plazmy, jest oczywiste; pytanie brzmi: jak duża jest różnica?
Tylko w jednej, czysto teoretycznej sytuacji plazma Panasonica schodzi z poborem mocy mniej więcej do poziomu Samsunga: przy wyświetlaniu czarnej planszy (95 W). Każdy „normalny” obraz faworyzuje LCD – tym bardziej, im więcej elementów jasnych zawiera. Przy ustawieniu podświetlenia na wartość „2”, która zapewnia w zupełności wystarczającą jasność do oglądania wieczornego, Samsung pobierał zaledwie 91 W, niezależnie od wyświetlanego materiału (wyłączona opcja Dynamic Contrast). Maksymalny pobór mocy (w oślepiająco jasnym trybie Dynamicznym) nie przekraczał 160 W. W wypadku Panasonica realne minimum to 150, zaś maksimum sięga aż 470 W. Różnica jest więc znaczna. Tryb Eco w Panasonicu obniża zużycie prądu o około 20%, oczywiście kosztem jasności. Po kalibracji plazmy do warunków raczej ciemnego pomieszczenia średni pobór mocy oscylował wokół 220-250 watów w wypadku publicystyki, wiadomości, sportu oraz 170-180 – przy wyświetlaniu filmów w formacie anamorficznym. Na jakie oszczędności finansowe możemy liczyć, decydując się na LCD? Przy założeniu 4-godzinnej eksploatacji na dobę roczne różnice w rachunkach za prąd oscylowałyby wokół 100-150 zł. Odrębną kwestią jest świadomość wpływu tych 200-250 kWh energii na środowisko naturalne.
Technologia
Począwszy od gamy G10, Panasonic stosuje nowe panele określane mianem NeoPDP. Są bardziej wydajne świetlnie, co w praktyce bardziej przekłada się na wzrost jasności maksymalnej niż bezpośrednią oszczędność energii (chyba że po mocnym ściemnieniu panelu). Trzy wentylatory włączające się zaraz po uruchomieniu w bardzo cichym pomieszczeniu będą jednak słyszalne. Innowacją w Panasonicu jest system 600 Hz Sub-Field Drive Intelligent Frame Creation, który zastąpił dotąd stosowany 100 Hz IFC. Częstotliwość 600 Hz może w pierwszej chwili szokować, ale chodzi tutaj o podział każdej ramki na 12 podpól i wyliczanie interpolowanych obrazów w każdej z nich oddzielnie. Liczba 600 ma głównie oddziaływać na wyobraźnię kupujących, których producenci elcedeków starają się skusić kosztownymi systemami 200 Hz. Mierzalnym efektem działania układu jest zwiększenie rozdzielczości poziomej obrazu ruchomego wideo z 900 (poprzednio) do 1000 linii. Dla uściślenia: chodzi o rozdzielczość obrazu przesuwającego się z prędkością jednej szerokości ekranu na każde 5 sekund. Zupełnie nieoczekiwanie, w nowym systemie Panasonic zrezygnował z kompensacji ruchu dla filmu (redukcji juddera). Działanie algorytmu było krytykowane nie tylko przez nas, zatem w sumie nie powinno dziwić, że firma wycofała się z tego rozwiązania.
Zupełnie inaczej do zagadnienia podszedł Samsung. Udoskonalił znany już system Motion Plus 100 Hz, wprowadzając ręczną 10-stopniową regulację rozmycia (blur reduction) i – oddzielnie – płynności obrazu filmowego (judder reduction). W sumie do dyspozycji mamy aż 100 kombinacji ustawień plus trzy presety fabryczne oraz opcję Off (układ wyłączony).


Instrukcja obsługi w menu telewizora? Czemu nie, skoro ten Samsung ma tyle bajerów ...
Jakość obrazu
Jak każdy elcedek UE46B7000 góruje jasnością nad plazmą. W warunkach domowych na ogół nie będzie to miało wielkiego znaczenia, chyba że telewizor ma stać w dobrze nasłonecznionym pomieszczeniu. W takich warunkach LCD z łatwością ukaże swoją przewagę w kontraście, tym bardziej że powłoka antyrefleksyjna panelu Samsunga (Ultra Clear) znakomicie tłumi refleksy, i to pomimo faktu, iż przy wyłączonym ekranie odbijają się w nim obiekty z naprzeciwka. W warunkach kina domowego lub seansów nocnych przewagę, i to wyraźną, zyskuje jednak Panasonic. Przede wszystkim dlatego, że jego czerń jest lepsza. Po pierwsze, idealnie równomierna na całym ekranie – tak samo ciemna na środku jak w rogach. Po drugie, neutralna, pozbawiona wszelkich zabarwień. W całkiem ciemnym pomieszczeniu bez trudu zauważymy, jak niejednorodną czerń zapewnia podświetlenie krawędziowe LED:

Reprodukcja kolorów - Panasonic
Panasonic nie daje możliwości zmiany przestrzeni barwnej. W każdym z trybów fabrycznych gamut jest wyraźnie poszerzony względem standardu HDTV (Rec. 709). Fabryczne ustawienia temperatury barwowej balanasu R/G/B i temperatury barwowej nie są zbyt dobre:

Ustawienie Ciepłe (domyślne w trybie Kinowym). Za niska temp. bara (5900 K) skutkuje ociepleniem szarości i bieli. Zbyt mało jest składowej niebieskiej.

Ustawienie Normalne jest generalnie lepsze. Temp. barw przekracza 6800 K, ale zrównoważenie składowych jest lepsze. Znacznie bardziej wyrównane w całej skali poziomów sygnału (IRE) niż u Samsunga.
Reprodukcja kolorów - Samsung

Opcja Colour Space "Auto" daje zupełnie niezłą zbieżność przestrzeni wyświetlanych kolorów z wzorcem. Po kalibracji może być jednak znacznie lepiej:

Ustawienie opcji Colour Space na "Native" wyraźnie rozszerza gamut:


Jest nieźle, jak na ekran LCD, ale w skali bezwględnej - tak sobie. Im ciemniejsza scena tym bardziej zaczyna dominować kolor niebieski - zjawisko typowe dla elcedeków. Na szczęście, dzięki opjom kalibracji ręcznej można ten problem ominąć (patrz niżej).
Menu ekranowe - Panasonic (zalecane ustawienia)

U Panasonica wreszcie pojawiły się ustawienia obrazu, o które prosiliśmy od dawna: ręczna kalibracja balansu bieli / szarości oraz gammy. Jak również skale liczbowe przy regulacjach kontrastu, nasycenia, itd.

System IFC (Intelligent Frame Creation) już nie redukuje juddera w filmach. Działa tylko na materiale wideo (50/60 Hz). To dobrze, bo efekty działania poprzedniej generacji systemu były dalekie od ideału.
Menu ekranowe - Samsung (zalecane ustawienia)

Jeśli nie kalibrujemy przestrzeni kolorów (fot. 5), to opcję Colour Space należy ustawić na "Auto".


Cały tekst recenzji w Audio-Video 7-8/2009